Katoliccy księża pracujący w Ziemi Świętej sugerowali Watykanowi, że przyjazd papieża nie jest na razie dobrym pomysłem. Po tej pielgrzymce widać, że mieli sporo racji.
W czasie ośmiu dni spędzonych na Bliskim Wschodzie papież spotkał się z muzułmanami w Ammanie, którzy to muzułmanie w osobie księcia Ghazi bin Muhammada dziękowali mu za sposób, w jaki rozwiązał kryzys po wykładzie z Ratyzbony. Benedykt odwiedził też isntytut Yad Vashem w Jerozolimie, gdzie potępił Holokaust, a w Betlejem mówił o prawie Palestyńczyków do własnego państwa i do swobodnego poruszania się.
Żydzi skrytykowali papieża, że ten nie przeprosił za Szoah i nie wspomniał o udziale narodu niemieckiego i kościoła katolickiego w tej zbrodni. Oczywiście, przepraszanie Izraela za Holokaust ma swoje granice, a sami Żydzi bezbłędnie wykorzystują tę tragedię, by funkcjonować w świecie jako naród wiecznie uciśniony i by tym samym tłumaczyć wszystkie swoje posunięcia. Ale niemiecki papież w Yad Vashem chyba jednak powinien powiedzieć coś na kształt słowa przepraszam, być może nie dosłownie. Jako ostatni już papież. Po skandalu wokół lefrebrysty Williamsona i beatyfikacji Piusa XII Żydzi mieli sporo racji, pisząc, że Benedykt XVI nie wykorzystał świetnej okazji, jaką była wizyta w Yad Vashem.
Słowa pod adresem Palestyńczyków były polityczną deklaracją. Będąc na Bliskim Wschodzie i odwiedzając Autonomię Palestyńską, papież nie miał szans, by uniknąć takich deklaracji. Ta jednak zabrzmiała zbyt mocno. Watykan od 1948 roku opowiada się za powstaniem państwa palestyńskiego. Benedykt XVI nie powiedział więc niczego nowego, co więcej, wystąpił w słusznej sprawie czyli w obronie Palestyńczyków, których Żydzi odgrodzili od świata murem. Równocześnie jednak słowa o palestyńskim terroryzmie, który był powodem wybudowania tego muru, zabrzmiały jak mało znacząca dygresja. Zabrakło proporcji, co w tak delikatnej kwestii izraelsko-palestyńskiej jest poważnym błędem.
Sukcesem tej pielgrzymki jest niewątpliwie częściowe odnowienie relacji z muzułmanami po spotkaniu w meczecie Husajna w Ammanie. Pytanie, na ile jest to sukces papieża, a na ile księcia bin Muhammada.
Jan Paweł II w Ziemi Świętej wygłosił 13 przemówień, Benedykt XVI aż 31, w większości zresztą mało porywających. Polski papież wykonał za to wiele gestów, których teraz zabrakło.

